Boże. Tej nocy miałam totalnie porąbany sen, był wręcz straszny. Czy tylko ja mam tak, że gdy się obudzę po jakimś koszmarze to zaczynam się chować pod kołdrę? z nadzieją, że jestem pod nią bezpieczna? Byłam dziś w maku. Uwielbiam nie zdrowe jedzenie co oczywiście mi szkodzi. Nic na to nie poradzę! Mogę wydać ostatnie pieniądze na jedzenie w macu.. muszę nad tym popracować. Wracając do snu.
Stałam na przystanku wieczorem z obcymi ludźmi. Obok przystanku na ziemi leżał wąż o długości ok. 3 metry i był gruby jak by krówsko zjadł. Podeszło do niego dziecko mały, chyba chłopczyk. Wąż od razu owinął swoją małą ofiarę i ją udusił ! Jedna z kobiet zaczęła strasznie krzyczeć i wołać o pomoc aby uratować chłopca. Potem okazało się, że ten wąż znajduje się u mnie w domu. Strasznie się go bałam i nie wiedziałam gdzie jest. Zaczął mnie kąsać w szyję i owijać próbując mnie udusić. Tyle dobrze, że na marne. Ciekawe jak by mnie udusił co by było. :d Z tego wszystkiego postanowiłam się przeprowadzić. Mieszkałam w bardzo ciasnym mieszkaniu, w kuchni stała lodówka, która sięgała mi do bioder. Stała krzywo więc przy każdym otwarciu jej zaczynała się przewracać. Nagle jak na złość, ten cholerny wąż znowu był u mnie w domu! Szlak by go trafił. Uciekłam. Siedziałam na dworze z per Kamilem i innymi znajomymi ze strony Kamila. Nagle ktoś zaczął mówić o Kamilu i jakieś dziewczynie. Oczywiście byłam zazdrosna i chciałam by mi to wyjaśnił. '' ah przestań kochanie, to było dawno temu'' - to co usłyszałam z jego ust. Zrobiło mi się strasznie smutno, wstałam wzięłam torebkę i odeszłam. Chciałam znaleźć autobus powrotny do domu kiedy zobaczyłam, że Kamil biegnie w moją strone. Podbiegłam do tablicy z numerami autobusów i zaczęłam tupać nogami, że nie zdążę. Kamil zapytał mnie gdzie się wybieram i że chce ze mną pogadać. Zgodziłam się. No i nagle tyle z rozmowy wyszło że znalazłam sie w sklepie z produkcją sera i szynki.. Co za bezsens!;d Chciałam kupic szynke i dialog z babką wyglądał tak:
- po proszę szynkę.
- jaką?
- zwykłą.
- ale jaką? proszę podać nazwę
- bez różnicy, niech mi pani da szynkę, ważę żeby nie była tłusta.
I nagle podała mi szynkę które wyglądała jak ryba zepsuta! ble. Zaczęłam oglądać sery z okna. Zadnego nie widziałam bo były dość daleko. Przede mną była maszyna na której młode osoby (chyba młodzież xd ) wchodziły i kładły się tam. Wtedy maszyna wchodziła do góry a oni udawali, że są plasterkiem SERA ! Fajnie to wyglądało. Co jakiś czas zmieniali się i to była ich praca. :D no niczego sobie hehe.
Ale ten waż był koszmarny. Gdy się obudziłam odrazu skulilam się i siup pod kołdre. '' Przecież pod nią jestem bezpieczna i żaden potwór ani morderca mnie nie dorwie! '' tiaa :)
No cóż. Miłego dnia wam życzę, bo mnie czeka sprzątanie. Mam taki syf, że głowa mała. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz